Niekwestionowany sukces


(fot. Maciej Białobrzeski)

3 czerwca, godzina 9.20, centrum Warszawy. Widać zaspanych, ale uśmiechniętych wolontariuszy, ubranych w kolorowe koszulki z napisem „rodzina recpetą na kryzys” – to hasło tegorocznych familijnych marszy. Żwawo rozkładane są pierwsze sceny i namioty. Na wietrze powiewają białe baloniki, które później trzymać będzie kilkaset dzieci i ich rodzice.

                                                                             (fot. NDŻ)

Godzina 9.40. Są pierwsi dziennikarze, jest i Anna Kniołek – rzecznik medialny Fundacji Narodowy Dzień Życia. Rozpoczyna się prasowy briefing. Za sprawą nierzetelnych dziennikarzy, media przekażą później niepełne informacje. Najbardziej niewiarygodna to ta, że w warszawskim Marszu uczestniczyło kilkaset osób. Uczestniczyło, rzeczywiście, ale o godzinie 10.00, czyli w czasie, w którym rodziny dopiero zaczynały się zjeżdżać.

Godzina 10.10. Słychać coraz więcej dziecięcych rozmów i gaworzenia. Podchodzę do młodego małżeństwa, by zadać im parę pytań. Nagle zauważam, że ta para przyjechała z czwórką maluchów, przyczepionych do nogawek spodni, schowanych pod ramieniem taty czy śpiących w chuście na plecach mamy. Tata z wielkim uśmiechem pyta czy mógłby najpierw wyparzyć smoczek i dać małej jedzenie. Gdzieś nieopodal widzę mamę karmiącą piersią. Tak, to właśnie ci ludzie nadają całemu wydarzeniu niepowtarzalny charakter. Czuć miłość, bliskość i radość.

                                                                    (fot. Jakub Szymczuk)

Godzina 10.30. Jest już mnóstwo osób, trudno ogarnąć wszystkich wzrokiem. Ale faktyczny ogrom rodzin można będzie zobaczyć dopiero po czasie, kiedy tłum ludzi rozciągnie się wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia.
Jak co roku warszawski Marsz rozbrzmiewa dźwiękiem kobz. Z jadącej platformy słychać co jakiś czas papieskie przemówienia związane z rodziną i życiem oraz wpadające w ucho piosenki.
W pewnym momencie spotykam mamę, która mówi –  Marsz jest dla mnie ważnym dniem w roku, bo tu mogę zamanifestować, jak cenna jest dla mnie rodzina i jak bardzo pragnę, by ta rodzina była istotna również dla rządzących.

Godzina 11.30. Marsz powoli dociera do mety. W tłumie można spotkać mnóstwo członków stowarzyszeń, fundacji, wspólnot, rodziców z forum wielodzietni.org, Wojciecha Cejrowskiego, Przemysława Babiarza oraz kilku posłów. Odczytywane jest specjalne pozdrowienie i błogosławieństwo Benedykta XVI dla wszystkich osób biorących udział w Marszu, dla których życie i rodzina są wartościami nadrzędnymi. Uczestnicy mają również możliwość otrzymania odpustu zupełnego na zwyczajnych warunkach.

Godzina 12.00. Marszowicze docierają do mety, jednak to jeszcze nie koniec. Przedłużeniem rodzinnego spaceru jest Msza św. zorganizowana przez biskupów w Święto Dziękczynienia przy świątyni Opatrzności na Wilanowie, jej hasło to „dziękujemy za dar życia i rodzinę”. Eucharystię zapoczątkowała pielgrzymka, która wyruszyła o godz. 8 z Placu Piłsudskiego. Tam na dzieci czekało mnóstwo atrakcji, tj. malowanie, teatrzyki, wielkie dmuchane zjeżdżalnie czy koncerty Raz Dwa Trzy, Joszko Brody, Maleo Reggae Rockers i Majki Jeżowskiej.

Tak w telegraficznym skrócie można opisać wczorajsze, wielkie maszerowanie. Niekwestionowanym sukcesem było to, że Marsz odbył się nie tylko w Warszawie, ale również w blisko 50 miastach Polski. Jak na razie wiadomo, że łącznie w 27 miastach maszerowało 50 000 osób :)