Dożyć do dnia narodzin


 

W zeszłym roku w obronie nienarodzonych dzieci stanęło 600 tysięcy osób, składając swój podpis pod projektem ustawy chroniącej każde życie od poczęcia. W akcji wzięli udział dziennikarze, nauczyciele akademiccy, ginekolodzy i prawnicy.

Obecnie Sejm rozstrzyga kolejną propozycję ustawodawczą, która mówi o ochronie życia nienarodzonych z podejrzeniem choroby lub/i niepełnosprawności.
W Polsce co roku zabija się ok. 500 dzieci, z czego zdecydowana większość, to dzieci z Zespołem Downa.

Po ostatniej dyskusji, jaką wywołał Janusz Korwin-Mikke, finalny efekt głosowania nad tym projektem jest zastanawiający. Po Januszu Korwinie przetoczyły się tony oburzeń polityków, dziennikarzy, celebrytów i wielu innych obywateli. Był to czas medialnej solidarności z ludźmi niepełnosprawnymi i chorymi.

Pytanie zasadnicze: jak te same osoby zachowają się wobec ustawy, która ma chronić niepełnosprawnych i chorych od poczęcia? Czy poprą ustawę, a może przemilczą swoje stanowisko? Ile minut na antenie telewizyjnej zostanie poświęcone tej sprawie? Jak wiele artykułów broniących najbardziej bezbronne dzieci zawiśnie w sieci? Ilu celebrytów zagrozi znajomym z facebooka, że ci, którzy sprzeciwią się ochronie nienarodzonych zostaną z listy znajomych usunięci?
Czy solidarnością, uznaniem i empatią ludzi mediów objęci zostaną tylko ci, którym udało się (dzięki dobroci rodziców) dożyć do dnia narodzin?

Eliminacja dzieci w fazie embrionalnej ze względu na podejrzenie choroby, albo wady genetycznej jest eugeniką w najczystszej postaci.

Mimo to można śmiało przewidywać, że ta obrona nie będzie już tak oczywista; że naczelnymi argumentami będą: prawo kobiety, bieda lub „uratowanie dziecka od cierpienia”.
Czy rzeczywiście życie osób z niepełną sprawnością musi być naznaczone „depresją, niepowodzeniem” i „bezsensem”? O to zapytałam dwie kobiety:

***

Mam rozszczep kręgosłupa i niedowład kończyn dolnych – wada wrodzona. Niepełnosprawność jest utrudnieniem w codziennym  życiu, np. nie mogę bez problemu wyjść z własnego domu, co powoduje pewne ograniczenia. Chcąc prowadzić aktywne życie trzeba się po prostu wykazać wielkim samozaparciem i wytrwałością. Pracuję na otwartym rynku pracy i spotykam się z wielką życzliwością ze strony osób pełnosprawnych. Nieraz szczerze wyrażano podziw, że jako osoba niepełnosprawna chcę pracować i czuć się potrzebna.
Od ludzi zdrowych (fizycznie i psychicznie) oczekuję, aby postrzegano nas jako pełnoprawnych obywateli tego kraju.

Mam mózgowe porażenie dziecięce, jestem wcześniakiem z wadą wzroku.
Skończyłam studia (z wykształcenia jestem nauczycielem), pracuję, podróżuję, mam znajomych (zdrowych i niepełnosprawnych). Od czasu do czasu pływam, regularnie jeżdżę na rowerze. Ze względu na dbanie o kondycję, jako uzupełnienie dla rehabilitacji i dlatego, że lubię – czuję się wolna, mam poczucie radości i sukcesu. Nie wszystko mogę robić (np. nie prowadzę samochodu), ale moje życie nie jest dziwne.
Od ludzi pełnosprawnych oczekuję normalności – pomocy wtedy gdy o nią poproszę lub ewidentnie jest niezbędna. Poza tym po prosu bycia, akceptowania mojego chodzenia z kijkami jako faktu, a nie traktowanie tego jako sprawy kluczowej na mój temat.

***

Za ochroną życia nienarodzonych opowiedziała się również grupa psychologów i pedagogów: „Dzisiejsza wiedza z zakresu psychologii pozwala z całą stanowczością stwierdzić, iż zarówno dokonywanie aborcji, jak i jej samo planowanie ma wiele skutków negatywnych.”- napisali w swoim Liście.„W trosce o CZŁOWIEKA my pedagodzy i psycholodzy postulujemy o szacunek dla nienarodzonych – o ochronę każdego ŻYCIA! Bo każde Życie ma sens!”

Pełna treść listu znajduje się na stronie: www.za-zyciem.pl

(http://www.za-zyciem.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=13%3Alist-psychologow-i-pedagogow-&catid=1%3Aza-yciem&Itemid=28&lang=pl)