Piękno inaczej


 

Szczupła, zabawna, o dużych niebieskich oczach, ale łysieje. Brunetka, kształt klepsydry, ale konfliktowa. Miła, z kształtnymi ustami i migdałowymi oczami, ale bez ręki. Poliglotka, z dobrym wyczuciem stylu i ramionami, które uwielbia pokazywać, ale na wózku inwalidzkim. Wielobarwność jednym dodaje sił, a innych irytuje. Na szczęście miejsca na Ziemi starczy dla każdego.

Wczoraj natknęłam się na billboard przedstawiający kobietę na wózku inwalidzkim. Jak się okazało była to reklama rajstop firmy Adrian, która kolejny raz przełamuje stereotypy. Nie wszystkim to działanie marketingowe przypadło do gustu. Kiedy na billboardach pojawiła się pani o krągłych kształtach zareagowano dwojako. Było wiele kobiet i mężczyzn, którzy wyrazili zadowolenie, że „Adrian” pokazuje również te kobiety, które kupują rajstopy w większych rozmiarach. Ale byli też tacy, którzy wyrażali swoje obrzydzenie. Twierdzili, że jest to akcja promująca otyłość.

Szczerze wątpię, by „Adrianowi” zależało na promowaniu otyłości. Gdyby tak było, to bałabym się pomyśleć, co firma chciała wypromować pokazując w reklamie kobietę niepełnosprawną. Tą kobietą jest Monika Kuszyńska była wokalistka Varius Manx, która od 2006 roku, po wypadku samochodowym, porusza się na wózku.
Sama wokalistka dla gazety.pl tak mówi o swoim udziale w reklamie – Dlaczego miałabym nie wziąć w takiej kampanii udziału? Dla mnie ma ona również wymiar społeczny, przełamuje bariery w myśleniu. (…) Mam poczucie misji. Stereotypy, z którymi mamy do czynienia w Polsce, są takie, że niepełnosprawność kojarzy się zawsze ze smutkiem, z dramatem. Chcę pokazać swoją siłę w tym wszystkim.

„Adrian kocha wszystkie kobiety”, to jednoznaczne hasło określa target firmy. Odpowiada ona na zapotrzebowanie konsumentów. Gdyby w Polsce żyły kobiety wyłącznie z BMI w normie, to nie byłoby potrzeby tworzenia rajstop, legginsów, czy pończoch w rozmiarach do XXXXL. Kobiety 44+ żyją, są wśród nas i również chodzą po sklepach, bo chcą dobrze wyglądać. Dlaczego firma, która produkuje rajstopy od S do 4XL nie miałaby się takim kobietom zareklamować? Na jednym z portali przeczytałam, że hasło „Adrian kocha wszystkie kobiety” jest uwłaczające. Czyżby? Próbuję doszukać się elementu, który miałby osłabić moją wartość, ale go nie znajduję. Mało to, patrzę na sesję zdjęciową „Adriana” i widzę ładne kobiety, bardzo fajnie ubrane.

Jeden z komentujących w/w kampanię napisał: „Adrian kocha wszystkie kobiety, te gorsze też – łaskawca”. Źle się czuję w społeczeństwie, które niepełnosprawnych akceptuje na paraolimpiadach czy w szkołach integracyjnych, ale nie akceptuje tam, gdzie dotychczas gaże dostawały osoby pełnosprawne i wpisujące się w obowiązujący kanon piękna. Każdy sztuczny podział na „piękne” i „brzydkie’ jest krzywdzący. Wystarczy sięgnąć w historię sztuki, by zobaczyć, jak przez stulecia te pojęcia ewoluowały. 

Kilka lat temu Dove zrobił własną kampanię „Real Beauty”, w której wzięły udział kobiety + size, w podeszłym wieku, ze znamionami, zmarszczkami, itp. Na każdej fotografii zadane było jedno pytanie, które miało wywołać społeczną dyskusję nad pięknem. Kampania spotkała się z dużym poparciem. W sieci można znaleźć mnóstwo pozytywnych komentarzy, np. wreszcie pokazują prawdziwe kobiety.

Bardzo mocno w wyidealizowany i podzielony świat uderzył znany stylista Gok Wan. Ponad dwa lata temu ruszył z kampanią „Piękno inaczej” skierowaną do szeroko pojmowanej „inności” (do kobiet i mężczyzn po amputacjach, poruszających się na wózkach, z porażeniami mózgowymi, łamliwością kości, jak i starszych, z nadwagą). Całość polegała na odczarowaniu kompleksów ludzi, którzy w dużej mierze utracili pewność siebie, poczucie atrakcyjności, męskości lub kobiecości. Znikają oni z życia społecznego (dyskotek, barów, kin, centrów odzieżowych, basenów) w obawie przed wzbudzaniem litości lub z poczucia niedopasowania do świata. Dlatego kampania miała pomóc również społeczeństwu, które albo kategoryzuje, albo krytykuje, a w najlepszym wypadku obojętnieje wobec „różności”.

Gok posłużył się prostym środkiem – fotografią, z tym, że modele pozowali nago. Pokazali to, co skrywają przed sobą i światem, czyli swoją niepełnosprawność. Na zdjęciu nie widać intymnych części ciała. Uwaga koncentrowana jest na pięknych, uśmiechniętych ludziach, których ciała są różne. O motywie całego przedsięwzięcia Gok mówi wprost – Pora by ludzie o różnych kształtach związanych z niepełnosprawnością, pochodzeniem czy wagą nie byli postrzegani za dziwaków. Chcemy zlikwidować stereotypy i uprzedzenia. Zrobienie zdjęcia będzie przekazywało jedną wiadomość „jeśli ja potrafię, ty też to możesz zrobić”. Powinniśmy być dumni z naszych ciał i powinniśmy czuć się w nich dobrze – finałowy efekt podsumował – To najmocniejsze zdjęcie jakie zrobiliśmy. Ma w sobie humor, osobowość, ciepło, opowiada historię, bije z niego odwaga i jest niesamowite.

Wiele jest jeszcze do zrobienia z naszej strony. Potrzeba przede wszystkim otwarcia. Wózek inwalidzki, proteza, dodatkowe kilogramy, czy zmarszczki nie definiują człowieka. Prawdziwe piękno tkwi głębiej. Każdemu życzę takich oczu, które je dostrzegą.

imf.pl